Renault 5 Roland-Garros – test i nasza opinia o wersji z tenisowym charakterem

Udostępnij artykuł

Renault 5 Roland-Garros udowadnia, że miejski elektryk nie musi być wyłącznie rozsądnym środkiem transportu z baterią w podłodze. Tenisowa odmiana „piątki” łączy stylistykę retro z detalami inspirowanymi turniejem Roland-Garros, ale najciekawsze pytanie brzmi: czy za efektownym wizerunkiem idą również dobre właściwości jezdne i użyteczność na co dzień? Sprawdzamy, co wyróżnia Renault 5 E-Tech electric Roland-Garros, jak wypada jego 150-konny napęd z akumulatorem 52 kWh i czy charakter tej wersji rzeczywiście wykracza poza specjalne oznaczenia oraz dodatki stylistyczne.

Z artykułu dowiesz się:

Co wyróżnia Renault 5 Roland-Garros?

Renault 5 Roland-Garros to specjalna odmiana elektrycznej „piątki”, w której producent postawił przede wszystkim na charakterystyczną stylistykę i bogatsze wyposażenie. Punktem odniesienia jest turniej tenisowy Roland-Garros, a nawiązania do niego nie ograniczają się do pojedynczego emblematu. Zmiany obejmują zarówno nadwozie, jak i kabinę, dzięki czemu wersję specjalną można rozpoznać bez zaglądania do danych technicznych.

Na tle pozostałych odmian Renault 5 E-Tech electric uwagę zwracają 18-calowe obręcze Ecrou, specjalne oznaczenia Roland-Garros oraz detale utrzymane w stylistyce przygotowanej dla tej edycji. Charakter samochodu budują drobiazgi, dlatego nie jest to próba stworzenia sportowej wersji Renault 5. Roland-Garros pozostaje miejskim elektrykiem, tylko ubranym w bardziej ekskluzywną i mniej anonimową formę.

Pod względem napędu kluczowa jest konfiguracja z silnikiem elektrycznym o mocy 110 kW, czyli 150 KM, oraz akumulatorem trakcyjnym o pojemności 52 kWh. To zestawienie dobrze pasuje do charakteru auta: zapewnia osiągi wystarczające do sprawnego poruszania się po mieście i poza nim, bez udawania elektrycznego hot hatcha. Największą różnicę względem zwykłego Renault 5 tworzą więc nie dodatkowe konie mechaniczne, lecz stylistyka, wyposażenie i atmosfera wersji Roland-Garros.

Takie pozycjonowanie ma znaczenie również przy porównywaniu sposobów użytkowania samochodu. Renault 5 Roland-Garros może być kupowane prywatnie, ale może też trafić do firmy, dlatego przy analizie kosztów przydatny bywa kalkulator leasingowy, pozwalający zestawić założenia finansowania z ceną konkretnej konfiguracji. Nie zmienia to jednak charakteru samego modelu – jego głównym wyróżnikiem pozostaje połączenie rozpoznawalnego projektu Renault 5 z detalami inspirowanymi jednym z najbardziej znanych turniejów tenisowych.

Tenisowe detale na zewnątrz i we wnętrzu

W Renault 5 E-Tech Roland-Garros tenisowe inspiracje nie kończą się na nazwie wersji. Z zewnątrz samochód wyróżniają 18-calowe, czarne felgi Electro z diamentowym szlifem oraz emblemat Roland-Garros umieszczony na tle motywu Krzyża Świętego Andrzeja. Ten ostatni detal odwołuje się do architektury stadionu, na którym rozgrywany jest paryski turniej. To dyskretne dodatki, które nie zaburzają retrofuturystycznych proporcji Renault 5, a jednocześnie pozwalają odróżnić tę odmianę od pozostałych wersji.

Jeszcze więcej charakterystycznych akcentów znajdziemy w kabinie. Projektanci nie poszli w stronę dosłownych grafik piłek czy kortów, lecz wykorzystali kolory, faktury i materiały kojarzące się z tenisem. Najważniejsze elementy przygotowane specjalnie dla Renault 5 electric Roland-Garros to:

  • jasnoszara tapicerka z niebieskimi akcentami, inspirowana techniczną odzieżą sportową,
  • tkanina tapicerki wykonana w 100% z materiału pochodzącego z recyklingu,
  • deska rozdzielcza z wykończeniem przypominającym satynowany metal i podświetlanym logo Roland-Garros,
  • selektor kierunku jazdy e-pop, którego forma nawiązuje do uchwytu rakiety tenisowej,
  • akcenty w kolorze ceglanej mączki, zastosowane między innymi przy dywanikach i ładowarce indukcyjnej.

W praktyce właśnie wnętrze najmocniej uzasadnia istnienie tej edycji. Motyw ceglanej mączki jest czytelny dla osób znających Roland-Garros, ale nie dominuje kabiny. Renault potraktowało tenis jako motyw przewodni projektu, a nie pretekst do umieszczenia kilku dodatkowych logotypów. Dzięki temu specjalna wersja zachowuje codzienny, miejski charakter bazowego R5.

Roland-Garros jest przy tym pełnoprawną wersją wyposażenia Renault 5, a nie jedynie pakietem stylistycznym dokładanym do dowolnej konfiguracji. Ma to znaczenie przy porównywaniu cen i dostępnych wariantów auta, również gdy rozważany jest leasing operacyjny Renault. W tym przypadku warto zestawiać ze sobą konkretne wersje wyposażenia, ponieważ część elementów odpowiedzialnych za wyjątkowy charakter Roland-Garros jest przypisana właśnie do tej odmiany.

Napęd, bateria i zasięg Renault 5 Roland-Garros

Renault 5 EV Roland-Garros korzysta z mocniejszej konfiguracji napędowej dostępnej w elektrycznej „piątce”. Silnik rozwija 110 kW, czyli 150 KM, oraz 245 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Napęd trafia na przednie koła, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje około 8 sekund. W miejskim samochodzie ważniejsze od samej wartości przyspieszenia jest jednak to, jak szybko napęd reaguje na ruch pedału przyspieszenia – charakterystyczna dla elektryka natychmiastowa reakcja ułatwia sprawne włączanie się do ruchu i wykorzystywanie krótkich luk między samochodami.

Energię magazynuje akumulator o pojemności 52 kWh, a deklarowany zasięg w cyklu WLTP wynosi do około 410 km. Rzeczywisty wynik zależy jednak od temperatury, prędkości, stylu jazdy oraz wykorzystania ogrzewania lub klimatyzacji. Na trasie, szczególnie przy prędkościach autostradowych, zapas energii będzie znikał wyraźnie szybciej niż podczas spokojnego przemieszczania się po mieście i drogach podmiejskich. Dlatego katalogowy zasięg najlepiej traktować jako punkt odniesienia, a nie gwarantowany dystans między ładowaniami.

W codziennym użytkowaniu znaczenie ma również możliwość uzupełniania energii prądem stałym z mocą do 100 kW. Renault 5 obsługuje także ładowanie AC z mocą do 11 kW, co jest praktyczne podczas dłuższego postoju przy odpowiednim wallboxie lub publicznym punkcie ładowania. Takie parametry sprawiają, że samochód nie musi ograniczać się wyłącznie do krótkich przejazdów po centrum, choć przed dalszą podróżą nadal warto zaplanować postoje na ładowanie.

Przy ocenie Renault 5 E-Tech electric Roland-Garros dobrze więc patrzeć na napęd jako całość: osiągi, realny zasięg i możliwości ładowania. Podobnie jest z kosztami użytkowania auta – inne założenia będzie miał kierowca prywatny, a inne przedsiębiorca analizujący wynajem długoterminowy Renault. W obu przypadkach istotne pozostaje to, że 52-kWh akumulator daje R5 większą swobodę niż typowemu elektrykowi projektowanemu niemal wyłącznie z myślą o mieście.

Nie można też zapominać, że Renault 5 Roland-Garros jest przede wszystkim specjalną odmianą konkretnego modelu, a nie osobną konstrukcją stworzoną dla turnieju tenisowego. Informacji o dostępnych formach finansowania czy innych samochodach tej marki można szukać m.in. w Car Lease Polska, natomiast z perspektywy naszego testu najważniejsze jest zachowanie samego auta. To właśnie sposób oddawania mocy, zużycie energii i komfort prowadzenia pokażą, czy efektowna wersja sprawdza się także poza katalogiem.

Jak Renault 5 Roland-Garros jeździ na co dzień?

Za kierownicą Renault 5 Roland-Garros szybko można zauważyć, że 150 KM nie służy tu do tworzenia sportowego charakteru na siłę. Samochód sprawnie reaguje na przyspieszenie, a 245 Nm dostępne praktycznie od razu daje poczucie lekkości szczególnie przy ruszaniu i podczas jazdy miejskiej. R5 jest wystarczająco dynamiczne, żeby jazda nie sprowadzała się wyłącznie do oszczędzania energii, ale jednocześnie pozostaje łatwe do opanowania na co dzień.

Duże znaczenie ma kompaktowy rozmiar samochodu. Renault 5 dobrze odnajduje się na zatłoczonych ulicach, przy zmianach pasa i podczas manewrowania na niewielkich parkingach. Jednocześnie konstrukcja nie sprawia wrażenia podporządkowanej wyłącznie miastu – na szybszych drogach auto zachowuje stabilność, a zapas mocy pozwala bez większego wysiłku zwiększyć prędkość podczas wyprzedzania.

Najważniejsze cechy R5 odczuwalne podczas codziennej jazdy można podsumować następująco:

  • szybka reakcja napędu ułatwia ruszanie i płynne włączanie się do ruchu,
  • niewielkie gabaryty pomagają podczas manewrowania w ciasnej miejskiej przestrzeni,
  • 150-konny silnik zapewnia odpowiedni zapas dynamiki również poza miastem,
  • nisko umieszczony akumulator sprzyja stabilnemu zachowaniu nadwozia podczas zmiany kierunku jazdy,
  • rekuperacja pozwala odzyskiwać część energii podczas zwalniania i ograniczać korzystanie z tradycyjnego układu hamulcowego.

Nie jest to jednak elektryczny hot hatch w stylu dawnych usportowionych odmian Renault 5. Układ jezdny daje kierowcy pewność prowadzenia, lecz priorytetem pozostaje połączenie zwinności z komfortem potrzebnym w samochodzie użytkowanym każdego dnia. Tenisowa otoczka zmienia wygląd i atmosferę auta, ale za kierownicą Roland-Garros zachowuje przede wszystkim charakter dobrze wyważonego miejskiego elektryka.

To istotne, ponieważ specjalne edycje łatwo oceniać głównie przez pryzmat stylistyki. W tym przypadku efektowne dodatki nie wymagają zaakceptowania wyraźnych kompromisów podczas zwykłej jazdy. Renault 5 nadal najlepiej czuje się w mieście i na drogach podmiejskich, a mocniejszy napęd sprawia, że okazjonalna dalsza trasa nie jest dla niego zadaniem wykraczającym poza możliwości samochodu.

Komfort, przestrzeń i funkcjonalność miejskiego Renault

Renault 5 ma około 3,92 m długości, dlatego nie próbuje konkurować przestronnością z większymi kompaktami. Na przednich fotelach miejsca jest wystarczająco dużo do wygodnego korzystania z auta na co dzień, a pozycję za kierownicą można łatwo dopasować do kierowcy. Kompaktowe nadwozie jest tutaj zaletą przede wszystkim w mieście, gdzie niewielkie wymiary ułatwiają parkowanie i poruszanie się po ciasnych ulicach.

Więcej kompromisów pojawia się na tylnej kanapie. Przy wysokich osobach siedzących z przodu przestrzeń na nogi pasażerów drugiego rzędu staje się ograniczona, dlatego R5 lepiej sprawdzi się jako samochód dla jednej lub dwóch osób z okazjonalnie wykorzystywaną tylną kanapą niż jako podstawowe auto dla czterech dorosłych podróżujących na długich dystansach. To konsekwencja niewielkich wymiarów nadwozia, a nie specyfika samej wersji Roland-Garros.

Praktycznym argumentem jest bagażnik o pojemności 326 litrów według danych producenta. Jak na samochód tej wielkości to użyteczna wartość, wystarczająca na codzienne zakupy czy bagaż na krótszy wyjazd. Trzeba jednak pamiętać, że Renault 5 pozostaje przede wszystkim miejskim hatchbackiem, więc funkcjonalność bagażnika ma swoje naturalne granice wynikające z rozmiarów auta.

W kabinie nowoczesność łączy się z motywami przypominającymi pierwsze generacje Renault 5. Cyfrowe zegary i centralny ekran systemu multimedialnego zapewniają dostęp do najważniejszych funkcji, natomiast fizyczne elementy sterowania ułatwiają obsługę podstawowych ustawień bez konieczności wykonywania każdej czynności na ekranie. W odmianie Roland-Garros dochodzą do tego charakterystyczne materiały i tenisowe detale opisane wcześniej, dzięki którym wnętrze ma własną tożsamość.

Całościowo funkcjonalność Renault 5 najlepiej oceniać przez pryzmat jego przeznaczenia. To samochód, który ma być zwrotny, łatwy w codziennej obsłudze i wystarczająco praktyczny dla użytkownika poruszającego się głównie po mieście oraz jego okolicach. Jeśli priorytetem jest obszerna tylna kanapa, R5 może okazać się zbyt małe; jeśli ważniejsze są kompaktowe gabaryty, sensowny bagażnik i wygoda z przodu, proporcje tego modelu działają na jego korzyść.

Renault 5 Roland-Garros – nasza opinia po teście

Renault 5 Roland-Garros nie próbuje przekonać kierowcy samą nazwą znanego turnieju. Największą zaletą tej odmiany jest spójność: charakterystyczne detale nadwozia, materiały we wnętrzu i tenisowe akcenty tworzą rozpoznawalną całość, ale nie zmieniają samochodu w przesadnie ozdobną edycję specjalną. Roland-Garros ma własny charakter, a jednocześnie zachowuje to, co w elektrycznym R5 najważniejsze – kompaktowe rozmiary, zwinność i łatwość codziennej jazdy.

150-konny napęd dobrze odpowiada możliwościom podwozia i przeznaczeniu samochodu. Oferuje wyraźną reakcję na przyspieszenie i wystarczający zapas dynamiki poza miastem, ale nie zamienia R5 w model sportowy. Podobnie należy patrzeć na akumulator 52 kWh: daje on możliwość wyjazdu poza typowo miejski obszar użytkowania, choć podczas szybkiej jazdy rzeczywisty zasięg będzie niższy od wartości uzyskiwanych w cyklu WLTP.

Największe ograniczenia wynikają natomiast z gabarytów samochodu. Tylna kanapa nie zapewnia takiej swobody jak w większych modelach, szczególnie gdy z przodu podróżują wysokie osoby. Nie jest to więc elektryk dla każdego, ale dla kierowcy szukającego niewielkiego auta przede wszystkim do miasta ograniczona przestrzeń z tyłu może być akceptowalnym kompromisem.

Czy dopłata do Roland-Garros ma sens? Jeśli liczy się wyłącznie napęd i praktyczność, inne odmiany Renault 5 E-Tech electric mogą zaspokoić te potrzeby bez tenisowej oprawy. Jeżeli jednak samochód ma także wyróżniać się stylistyką, wersja Roland-Garros jest ciekawsza właśnie dlatego, że jej wyjątkowość zbudowano z wielu drobnych, konsekwentnie zaprojektowanych elementów. Naszym zdaniem to bardziej dopracowana interpretacja Renault 5 niż próba stworzenia efektownej edycji specjalnej za wszelką cenę.

guest
0 Komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Ostatnio na blogu

Xpeng G9L zmierza do Europy. Nowy SUV będzie produkowany także w Austrii

XPeng przyspiesza ekspansję na europejskim rynku, a jednym z najważniejszych elementów tej strategii ma być nowy G9L. Duży SUV zadebiutuje w Europie podczas październikowego salonu samochodowego w Paryżu, a jego produkcja będzie prowadzona nie tylko w Chinach, lecz także w zakładach Magna Steyr w austriackim Grazu. G9L ma być większą i bardziej przestronną alternatywą dla znanego już w Europie G9, a producent zapowiada konfiguracje z pięcioma, sześcioma lub siedmioma miejscami. Sprawdzamy, co już wiadomo o nowym modelu, jego specyfikacji oraz czego można spodziewać się po jego wejściu na europejski rynek.

Mazda CX-6e – elektryczny SUV łączący japońską markę z chińską technologią

Mazda CX-6e pokazuje, jak mocno zmienia się podejście japońskich producentów do elektromobilności. Ten mierzący około 4,85 m SUV powstaje w Chinach w ramach współpracy Mazdy z koncernem Changan, ale na europejski rynek trafia jako samochód mający zachować charakter japońskiej marki. Łączy napęd elektryczny z akumulatorem 78 kWh, moc 258 KM i rozbudowane cyfrowe wnętrze z 26-calowym ekranem, wyraźnie odchodząc przy tym od zachowawczych kokpitów znanych z wielu innych modeli Mazdy. Sprawdzamy, co w CX-6e jest „japońskie”, co wynika z chińskiego zaplecza technologicznego i jak ta nietypowa kombinacja przekłada się na parametry, wyposażenie oraz codzienne użytkowanie.

Volkswagen Mission Efficiency: rekordowa aerodynamika i nowy pomysł na ekstremalnie oszczędny samochód

Volkswagen Mission Efficiency pokazuje, że w walce o większy zasięg samochodu elektrycznego nie trzeba zaczynać od coraz większej baterii. Niemiecki producent postawił przede wszystkim na aerodynamikę, niskie opory toczenia i ograniczenie masy, osiągając współczynnik oporu powietrza Cd 0,158 oraz średnie zużycie 6,89 kWh/100 km podczas udokumentowanej jazdy na dystansie ponad 1278 km. To interesujący przykład tego, jak może wyglądać ekstremalnie oszczędny samochód wykorzystujący rozwiązania powiązane z technologią przeznaczoną do produkcji seryjnej, a nie wyłącznie laboratoryjny pojazd zbudowany do ustanowienia jednego rekordu.