Z artykułu dowiesz się:
- Na czym polega współpraca Nissana i Hondy?
- Czym będzie wspólny system dla samochodów przyszłości?
- Dlaczego Nissan i Honda łączą siły?
- Kiedy nowe rozwiązania trafią do samochodów?
- Co współpraca oznacza dla kierowców?
- Czy wspólna technologia zmieni przyszłość obu marek?
Na czym polega współpraca Nissana i Hondy?
Nissan i Honda chcą wspólnie rozwijać rozwiązania przeznaczone do samochodów definiowanych programowo, czyli SDV (Software-Defined Vehicles). W takich autach coraz większą rolę odgrywa oprogramowanie, które odpowiada nie tylko za multimedia, ale również za komunikację pomiędzy poszczególnymi podzespołami i obsługę wielu funkcji pojazdu. Współpraca ma objąć przede wszystkim ujednolicenie kluczowych elementów elektronicznej architektury samochodu, co pozwoli obu producentom korzystać ze wspólnej bazy technologicznej.
Istotnym elementem porozumienia jest opracowanie wspólnych sterowników elektronicznych ECU oraz pokładowego systemu operacyjnego. W praktyce oznacza to, że Nissan i Honda łączą siły na poziomie technologii ukrytej pod karoserią samochodu, zamiast ograniczać współpracę do pojedynczego modelu czy wspólnej platformy mechanicznej. Taka kolaboracja Nissana i Hondy może ułatwić późniejsze wdrażanie nowych funkcji cyfrowych w pojazdach obu producentów.
Nie oznacza to jednak, że przyszłe Nissany i Hondy staną się pod względem obsługi identycznymi samochodami. Wspólne rozwiązania mają stanowić technologiczną bazę, na której każda marka będzie mogła rozwijać własne funkcje i zachować charakter swoich modeli. Najważniejszą zmianą jest więc współdzielenie kosztownego zaplecza programistycznego i elektronicznego, a nie rezygnacja z odrębności obu producentów.
Czym będzie wspólny system dla samochodów przyszłości?
Wspólny system Nissana i Hondy można potraktować jako cyfrowy fundament przyszłych samochodów obu producentów. Jego zadaniem będzie połączenie kluczowych elementów elektroniki i oprogramowania w bardziej ujednoliconą architekturę. Zamiast rozwijać wszystkie rozwiązania niezależnie, producenci będą mogli wykorzystać wspólną bazę technologiczną, a następnie dostosowywać ją do własnych modeli i potrzeb.
Jednym z najważniejszych elementów tej koncepcji są sterowniki ECU, czyli elektroniczne jednostki odpowiadające za zarządzanie określonymi funkcjami pojazdu. Drugim filarem jest system operacyjny samochodu, który w autach typu SDV ma pełnić znacznie ważniejszą funkcję niż oprogramowanie znane z klasycznych systemów multimedialnych. To właśnie warstwa programowa ma umożliwiać sprawniejsze zarządzanie funkcjami samochodu oraz ich dalszy rozwój.
Takie podejście pokazuje, że Nissan i Honda łączą siły przede wszystkim tam, gdzie samodzielne tworzenie nowych technologii wymaga dużych nakładów finansowych i rozbudowanych zespołów inżynierów. Nie chodzi więc o jeden „komputer” montowany w każdym aucie, lecz o wspólną architekturę elektroniczną i programową, na której będzie można budować kolejne rozwiązania. Dzięki temu obie marki mogą rozwijać własne samochody, korzystając jednocześnie z części wspólnie opracowanego zaplecza.

Dlaczego Nissan i Honda łączą siły?
Rozwój samochodów definiowanych programowo wymaga kompetencji wykraczających daleko poza tradycyjne projektowanie aut. Producenci muszą inwestować jednocześnie w elektronikę, oprogramowanie, systemy operacyjne i rozwiązania pozwalające integrować coraz większą liczbę funkcji cyfrowych. Współdzielenie części prac pozwala Nissanowi i Hondzie rozłożyć koszty rozwoju technologii oraz ograniczyć dublowanie tych samych projektów.
Znaczenie ma również tempo zmian na rynku. Oprogramowanie staje się jednym z elementów decydujących o możliwościach nowoczesnego samochodu, dlatego samodzielne opracowywanie kompletnej architektury może być kosztowne i czasochłonne. Współpraca daje obu japońskim producentom możliwość szybszego stworzenia technologicznej podstawy dla kolejnych generacji aut, bez konieczności rezygnowania z własnej tożsamości produktowej.
Wspólne inwestycje mogą mieć znaczenie także z perspektywy finansowania nowych samochodów. Im bardziej zaawansowane stają się auta, tym większą część ich wartości tworzą elektronika oraz rozwiązania cyfrowe, co może mieć znaczenie przy porównywaniu różnych sposobów użytkowania pojazdu, takich jak leasing operacyjny. Technologiczne partnerstwo nie oznacza przy tym, że Nissan i Honda będą oferować takie same modele – wspólna ma być przede wszystkim część zaplecza potrzebnego do ich rozwoju.
Podobny kontekst można dostrzec przy samochodach użytkowanych przez kilka lat zamiast kupowanych z zamiarem wieloletniego posiadania. Rozwój funkcji programowych, możliwość ich aktualizacji oraz tempo technologicznego starzenia się pojazdów mogą być brane pod uwagę przez osoby rozważające wynajem długoterminowy samochodu. Dla Nissana i Hondy kluczowa pozostaje jednak skala przedsięwzięcia: wspólna baza technologiczna ma pozwolić efektywniej rozwijać kolejne generacje cyfrowych samochodów.
Kiedy nowe rozwiązania trafią do samochodów?
Na efekty współpracy Nissana i Hondy trzeba będzie jeszcze poczekać. Zgodnie z przedstawionymi założeniami wspólnie opracowane rozwiązania mają zacząć trafiać do samochodów obu producentów od roku fiskalnego 2029. Nie oznacza to jednak, że właśnie wtedy wszystkie nowe modele Nissana i Hondy zostaną jednocześnie wyposażone w identyczną architekturę elektroniczną.
Wprowadzanie tak dużej zmiany technologicznej będzie najpewniej powiązane z cyklami rozwojowymi poszczególnych modeli. Samochód projektuje się z kilkuletnim wyprzedzeniem, dlatego nowa architektura musi zostać odpowiednio zintegrowana z elektroniką, systemami bezpieczeństwa oraz pozostałymi podzespołami konkretnego auta. Rok fiskalny 2029 należy więc traktować jako początek wdrażania wspólnych rozwiązań, a nie datę jednorazowej wymiany technologii w całych gamach modelowych.
Istotna będzie również kolejność wprowadzania nowych generacji pojazdów. Część modeli może otrzymać wspólną technologię wcześniej, podczas gdy inne będą nadal wykorzystywały dotychczasowe rozwiązania aż do kolejnej modernizacji lub zmiany generacyjnej. Z perspektywy kierowcy oznacza to, że przy porównywaniu samochodów Nissana i Hondy po rozpoczęciu wdrożenia warto będzie zwracać uwagę nie tylko na rocznik, ale również na generację modelu i zastosowaną w nim architekturę elektroniczną.
Co współpraca oznacza dla kierowców?
Dla kierowcy najważniejsze będą nie techniczne szczegóły wspólnej architektury, lecz funkcje, które dzięki niej pojawią się w samochodzie. Ujednolicenie części elektroniki i oprogramowania może ułatwić Nissanowi i Hondzie rozwijanie usług cyfrowych oraz wprowadzanie kolejnych możliwości bez konieczności projektowania całego zaplecza od podstaw. W praktyce samochód ma w większym stopniu rozwijać się poprzez oprogramowanie również po opuszczeniu fabryki.
Nie należy jednak zakładać, że współpraca automatycznie doprowadzi do ujednolicenia doświadczeń za kierownicą. Nissan i Honda nadal mogą samodzielnie projektować interfejsy, dobierać dostępne funkcje oraz decydować, które rozwiązania trafią do konkretnych modeli. Wspólna baza technologiczna może być dla samochodu tym, czym platforma konstrukcyjna jest dla jego mechaniki – punktem wyjścia, na którym producenci tworzą różniące się od siebie produkty.
Z punktu widzenia użytkownika istotne będzie także to, jak długo producent będzie rozwijał oprogramowanie konkretnego modelu i w jakim zakresie możliwe będą późniejsze aktualizacje. W samochodach SDV znaczenie przy wyborze auta mogą zyskać kwestie, które wcześniej pozostawały na dalszym planie: wersja systemu, dostępność nowych funkcji czy okres wsparcia oprogramowania. Specyfikacja techniczna przyszłego samochodu nie musi więc być niezmienna przez cały okres jego eksploatacji.
Na pełną ocenę korzyści trzeba jednak poczekać do prezentacji pierwszych modeli wykorzystujących wspólnie rozwijane rozwiązania. Dopiero wtedy będzie można porównać zakres aktualizacji, szybkość działania systemów i rzeczywiste funkcje dostępne dla użytkownika. Sama współpraca pokazuje natomiast wyraźnie, że oprogramowanie staje się jednym z kluczowych obszarów rywalizacji producentów samochodów.
Czy wspólna technologia zmieni przyszłość obu marek?
Współpraca przy oprogramowaniu może okazać się dla Nissana i Hondy ważniejsza niż pojedynczy wspólny model. Jeżeli producenci rzeczywiście wykorzystają tę samą bazę elektroniczną w wielu samochodach, będą mogli rozłożyć koszty jej rozwoju na większą skalę. Kluczową korzyścią może być więc nie tylko oszczędność, ale również szybsze rozwijanie kolejnych funkcji cyfrowych bez budowania podobnych rozwiązań dwa razy.
Jednocześnie wspólna technologia nie musi prowadzić do zatarcia różnic pomiędzy markami. Na tej samej bazie programowej można tworzyć odmienne interfejsy, funkcje i sposób obsługi, podobnie jak wspólne rozwiązania konstrukcyjne nie przesądzają o identycznym charakterze dwóch samochodów. Dla obu producentów wyzwaniem będzie zatem połączenie korzyści ze standaryzacji z zachowaniem własnej koncepcji produktu.
Dużo zależy też od tego, jak projekt rozwinie się do planowanego rozpoczęcia wdrożeń. Samochody definiowane programowo wymagają nie tylko odpowiedniej elektroniki, ale również długoterminowego rozwijania oprogramowania, testowania aktualizacji i zapewnienia ich zgodności z poszczególnymi modelami. W tym przypadku sukces będzie można ocenić dopiero po tym, jak wspólna architektura zacznie działać w seryjnych pojazdach i trafi do codziennego użytkowania.
Już sama decyzja o współpracy pokazuje jednak zmianę zachodzącą w branży motoryzacyjnej. Konkurencja między producentami coraz częściej przenosi się z parametrów mechanicznych także na poziom elektroniki i oprogramowania. Dla Nissana i Hondy wspólna platforma technologiczna może być sposobem na przyspieszenie tej transformacji, a dla kierowców jej rzeczywiste znaczenie będzie widoczne przede wszystkim w możliwościach przyszłych modeli.
Ostatnio na blogu

Xpeng G9L zmierza do Europy. Nowy SUV będzie produkowany także w Austrii
XPeng przyspiesza ekspansję na europejskim rynku, a jednym z najważniejszych elementów tej strategii ma być nowy G9L. Duży SUV zadebiutuje w Europie podczas październikowego salonu samochodowego w Paryżu, a jego produkcja będzie prowadzona nie tylko w Chinach, lecz także w zakładach Magna Steyr w austriackim Grazu. G9L ma być większą i bardziej przestronną alternatywą dla znanego już w Europie G9, a producent zapowiada konfiguracje z pięcioma, sześcioma lub siedmioma miejscami. Sprawdzamy, co już wiadomo o nowym modelu, jego specyfikacji oraz czego można spodziewać się po jego wejściu na europejski rynek.

Mazda CX-6e – elektryczny SUV łączący japońską markę z chińską technologią
Mazda CX-6e pokazuje, jak mocno zmienia się podejście japońskich producentów do elektromobilności. Ten mierzący około 4,85 m SUV powstaje w Chinach w ramach współpracy Mazdy z koncernem Changan, ale na europejski rynek trafia jako samochód mający zachować charakter japońskiej marki. Łączy napęd elektryczny z akumulatorem 78 kWh, moc 258 KM i rozbudowane cyfrowe wnętrze z 26-calowym ekranem, wyraźnie odchodząc przy tym od zachowawczych kokpitów znanych z wielu innych modeli Mazdy. Sprawdzamy, co w CX-6e jest „japońskie”, co wynika z chińskiego zaplecza technologicznego i jak ta nietypowa kombinacja przekłada się na parametry, wyposażenie oraz codzienne użytkowanie.

Volkswagen Mission Efficiency: rekordowa aerodynamika i nowy pomysł na ekstremalnie oszczędny samochód
Volkswagen Mission Efficiency pokazuje, że w walce o większy zasięg samochodu elektrycznego nie trzeba zaczynać od coraz większej baterii. Niemiecki producent postawił przede wszystkim na aerodynamikę, niskie opory toczenia i ograniczenie masy, osiągając współczynnik oporu powietrza Cd 0,158 oraz średnie zużycie 6,89 kWh/100 km podczas udokumentowanej jazdy na dystansie ponad 1278 km. To interesujący przykład tego, jak może wyglądać ekstremalnie oszczędny samochód wykorzystujący rozwiązania powiązane z technologią przeznaczoną do produkcji seryjnej, a nie wyłącznie laboratoryjny pojazd zbudowany do ustanowienia jednego rekordu.